Jest późny wieczór. Nareszcie powiał ożywczy wiaterek z północy i można usiąść z herbatką na tarasie. Odpoczywam po męczącym upale. Dziś mieliśmy 32 stopnie i wiatr prosto znad Sahary - ciężko to znieść, jeśli najbardziej lubi się nasz cudowny, umiarkowany klimat z jego ciepłym i w miarę deszczowym latem. Rozkoszuję się chłodkiem, słucham cichnących ptasich treli, grania świerszczy i nawet komary nie są w stanie popsuć mi tej chwili. Te wściekłe, afrykańskie upały nie sprzyjają kwiatom, a właśnie nadszedł czas lilii i liliowców. Szybko przekwitają, a są wyjątkowo piękne w tym roku.
A może lipiec powinien nazywać się liliec :-) ?
niedziela, 20 lipca 2014
środa, 2 lipca 2014
Zwierzęta domowe i nie tylko
Dawno juz nie było niczego na temat moich czworonożnych domowników. Dobrze nam się tu żyje. Role są dawno rozdane, wszyscy wiemy, jakie prace do nas należą. O sobie nie wspominam, bo przecież moja rola dostarczycielki pełnych miseczek, opróżniania pełnych kuwetek i dopieszczacza w każdej wolnej chwili jest ogólnie znana :-).
Rolą Mieszka jest pilnowanie i wąchanie kwiatków na grządkach.
Dusia wyleguje się całymi dniami, zmieniając od czasu do czasu miejsce wylegiwania ale ma pod okiem wszystko, co sie na podwórku dzieje.
Cookie na wszystko spogląda z góry, warczy (sic !) i prycha na wszystkich.
Julka i Liska niestrudzenie patrolują posesję, ze szczególnym uwzględnieniem bramy i okolic.
Wieczorem zaś, szczególnie zimowym lub wiosennie chłodnym, ogrzewają swoją panią. Nie za dobrze widać to na zdjęciu, bo robiłam je z reki. Na memłonie leży Mieszek, dalej (z wyrazem błogości na pyszczku) - Liska, potem Dusia i w nogach Julka. Jak zwykle dla mnie miejsca mało. Dobrze, że gabaryty mam nie za duże :-). Cookie jest bytem osobnym i szczególnym, nie spoufala się z nami, jest prawdziwym KOTEM. Swoje uczucia zachowuje dla siebie.
A może to początek pięknej przyjaźni ? Eeeee, nie sądzę, bo patrz wyżej :-).
A tu rzadki, coraz rzadszy gość. Gdy zaczęliśmy przyjeżdżać tu prawie 17 lat temu, było ich bardzo wiele. Wyskakiwały niespodziewanie na drogę w lesie, kicały po łąkach, nie bały się podchodzić blisko do chałup. teraz widzę tylko tego jednego. Jest duży, dorodny ale....zapewne samotny. Za to lisów-ci u nas dostatek.
I jeszcze zięby - bardzo miłe i ładne ptaszki. Ich śpiew jest cokolwiek jednostajny ale za to donośny :-).
Rolą Mieszka jest pilnowanie i wąchanie kwiatków na grządkach.
Dusia wyleguje się całymi dniami, zmieniając od czasu do czasu miejsce wylegiwania ale ma pod okiem wszystko, co sie na podwórku dzieje.
Cookie na wszystko spogląda z góry, warczy (sic !) i prycha na wszystkich.
Julka i Liska niestrudzenie patrolują posesję, ze szczególnym uwzględnieniem bramy i okolic.
Wieczorem zaś, szczególnie zimowym lub wiosennie chłodnym, ogrzewają swoją panią. Nie za dobrze widać to na zdjęciu, bo robiłam je z reki. Na memłonie leży Mieszek, dalej (z wyrazem błogości na pyszczku) - Liska, potem Dusia i w nogach Julka. Jak zwykle dla mnie miejsca mało. Dobrze, że gabaryty mam nie za duże :-). Cookie jest bytem osobnym i szczególnym, nie spoufala się z nami, jest prawdziwym KOTEM. Swoje uczucia zachowuje dla siebie.
A może to początek pięknej przyjaźni ? Eeeee, nie sądzę, bo patrz wyżej :-).
A tu rzadki, coraz rzadszy gość. Gdy zaczęliśmy przyjeżdżać tu prawie 17 lat temu, było ich bardzo wiele. Wyskakiwały niespodziewanie na drogę w lesie, kicały po łąkach, nie bały się podchodzić blisko do chałup. teraz widzę tylko tego jednego. Jest duży, dorodny ale....zapewne samotny. Za to lisów-ci u nas dostatek.
I jeszcze zięby - bardzo miłe i ładne ptaszki. Ich śpiew jest cokolwiek jednostajny ale za to donośny :-).
środa, 25 czerwca 2014
Piwonie czy peonie ?
Różnie nazywamy te piękne kwiaty. Jedni mówią piwonie, inni - peonie ( do tych ja się zaliczam).
Może decyzje co do nazwy pomogą nam podjąć te zdjęcia :-)))).
To są piwonie.
A to są peonie.
Zdjęcie piwonii pochodzi z Internetu - dzięki, Teniu !
Może decyzje co do nazwy pomogą nam podjąć te zdjęcia :-)))).
To są piwonie.
A to są peonie.
Zdjęcie piwonii pochodzi z Internetu - dzięki, Teniu !
piątek, 20 czerwca 2014
Warzywnik
Uprawa warzyw nigdy mnie specjalnie nie interesowała - "robiłam" w kwiatach. Postępująca chemizacja i zatruwanie wszelkiej żywności, którą częstują nas w sklepach i na targach spowodowały, że więcej uwagi poświęcam skrawkowi ziemi, przeznaczonemu pod uprawę jarzynek. Hmmm..., jak się okazało, nie tylko ja polubiłam to miejsce. Powoli przeprowadziły się tam rośliny na ogół uważane za niejadalne :-). W wyniku tej migracji, pośród mrowia maków, nagietków i obficie kwitnącej kolendry, nieśmiało zdobywają sobie miejsce do życia pomidory, marchewki, dynie oraz inne pożyteczne rośliny.
Wiosną starałam się oczyścić warzywnik z "naleciałości" , wyrywałam siewki maków ale trochę zostawiłam, bo przecież strasznie je lubię i serce mnie bolało, że nie będę ich latem podziwiać. I to "trochę" przekształciło się w gęsty las ( a i tak pousuwałam te najpospolitsze, pojedyncze, czerwone).
Moim sąsiadkom troszkę szczęka opada, gdy widza coś takiego :

Nie wiem, jaki na Waszych monitorach jest kolor tego maku ale w naturze jest łososiowy. Nie wiem, skąd taki się wziął, bo miałam tylko wszelkie odcienie różu, czerwieni i bieli. Kolejne zapylenia dały taki świetny efekt - teraz poczekam, by pojawiły się łososiowe o pełnych kwiatach.
Wiosną starałam się oczyścić warzywnik z "naleciałości" , wyrywałam siewki maków ale trochę zostawiłam, bo przecież strasznie je lubię i serce mnie bolało, że nie będę ich latem podziwiać. I to "trochę" przekształciło się w gęsty las ( a i tak pousuwałam te najpospolitsze, pojedyncze, czerwone).
Moim sąsiadkom troszkę szczęka opada, gdy widza coś takiego :

Nie wiem, jaki na Waszych monitorach jest kolor tego maku ale w naturze jest łososiowy. Nie wiem, skąd taki się wziął, bo miałam tylko wszelkie odcienie różu, czerwieni i bieli. Kolejne zapylenia dały taki świetny efekt - teraz poczekam, by pojawiły się łososiowe o pełnych kwiatach.
środa, 11 czerwca 2014
Rosła, rosła i wyrosła...
Muszę, po prostu muszę, pokazać moje tegoroczne cudo. To niebieska ostróżka. Ostróżki znam od dzieciństwa. Wraz z peoniami są dla mnie sentymentalną podróżą do lat najszczęśliwszych i nigdy nie zabraknie ich w moim ogrodzie. Ale....jak to z miłościami bywa, nie wszystkie są odwzajemnione :-). Kupuję ostróżki co roku, bo rosną u mnie sezon lub dwa i znikają. To samo spotyka te, które sama wysiewam. Nie wiem, co takiego im się nie podoba. Wędruję z nimi po całym ogrodzie w nadziei, że wreszcie gdzieś im będzie dobrze. I kto wie, może takie miejsce znalazłam ?
Ciekawe, że obok rosną dwie inne - biała i fioletowa i są o połowę mniejsze.
Ciekawe, że obok rosną dwie inne - biała i fioletowa i są o połowę mniejsze.
czwartek, 5 czerwca 2014
Kącik nowosci ogrodniczych
Nie wszystkie nowości to prawdziwe nowości - niektóre okazy są dobrze znane ale goszczą w moim ogrodzie po raz pierwszy. Nabywam je nie tylko drogą kupna ale też wymiany i darowizny od moich serdecznych znajomych i przyjaciółek. Szczególnie rośliny kupowane na targu często nie mają nazwy albo tylko nazwę zwyczajową - np. kupiłam oryginalną trawkę, która sprzedawczyni nazwała "buławką", srebrne ziółko nazwała "maggie", bo tak pachnie i smakuje. Na szczęście Felka, moja pilna i juz znajoma ( choć tylko wirtualnie) czytelniczka, podrzuciła mi nazwę strony, na której trzeba się zalogować i wysłać zdjęcie nieznanej rośliny : www.swiatkwiatow.pl . Ludzie w mig rozpoznają roślinkę - naprawdę mają ogromną wiedzę. Dzięki odwiedzającym tę stronę już wiem, że moja trawka to turzyca Graya, a maggie - to kocanka włoska ( jej odmiana pachnie i smakuje jak curry - darowała mi ją przyjaciółka ale mimo solidnego okrycia nie przeżyła zimy).
Od Felki dostałam kallę ogrodową. Zakwitła juz czerwona, a biała lub żółta już ma pąk. To żółte w lewym górnym rogu to tez dar :-) i nawet ma nazwę - Liska:-).
To krzew goya od Egretty. Rosnie jak na drożdżach, musiałam go mocno przycinać. Czekam teraz na owoce.
Poniżej mięta o zapachu truskawek. Wspaniała !

Dobrze znany dyptam, czyli krzew Mojżesza. Miałam go bardzo dawno temu i gdy zobaczyłam na targu dorodną roslinę, nie mogłam jej się oprzeć.
A tu niespodzianka z gatunku mniej miłych. Kupowałam peoniową peonię ( czyli o pełnych kwiatach, jakie znamy i kochamy), a wyrosło i zakwitło mi coś takiego :-). Gdy krzew się rozrośnie i obficie zakwitnie, pewnie będzie pięknie wyglądał - na razie jest skrooomny.
Od Felki dostałam kallę ogrodową. Zakwitła juz czerwona, a biała lub żółta już ma pąk. To żółte w lewym górnym rogu to tez dar :-) i nawet ma nazwę - Liska:-).
To krzew goya od Egretty. Rosnie jak na drożdżach, musiałam go mocno przycinać. Czekam teraz na owoce.
Poniżej mięta o zapachu truskawek. Wspaniała !

A tu niespodzianka z gatunku mniej miłych. Kupowałam peoniową peonię ( czyli o pełnych kwiatach, jakie znamy i kochamy), a wyrosło i zakwitło mi coś takiego :-). Gdy krzew się rozrośnie i obficie zakwitnie, pewnie będzie pięknie wyglądał - na razie jest skrooomny.
niedziela, 1 czerwca 2014
Dzień Dziecka
Dziś jeden z najmilszych dni w roku - Dzień Dziecka.
Wszystkim dzieciom - najmłodszym, średnim, dużym i tym całkiem, całkiem dużym życzę, by były szczęśliwe, by zawsze miały powody do śmiechu, a nigdy do łez i by to małe dziecko w środku każdego z nas nigdy nie zaginęło.
Posyłam Wam tyle buziaków, ile jest kwiatków na tych zdjęciach !
Wszystkim dzieciom - najmłodszym, średnim, dużym i tym całkiem, całkiem dużym życzę, by były szczęśliwe, by zawsze miały powody do śmiechu, a nigdy do łez i by to małe dziecko w środku każdego z nas nigdy nie zaginęło.
Posyłam Wam tyle buziaków, ile jest kwiatków na tych zdjęciach !
środa, 28 maja 2014
Secesja w ogrodzie
Dla mnie ten przyjemny dla oka kierunek w malarstwie to właśnie kwiaty : irysy, nasturcje, pnącza.
Przepiękne, roślinne freski Wyspiańskiego w kościele franciszkanów w Krakowie zapierają dech w piersiach, a w majowym ogrodzie - właśnie irysy. Nie mają sobie równych w subtelnym, eleganckim kształcie płatków, w ich cudownej kolorystyce, zwiewnej "materii" płatków - urok i piękno w jednym.
Jeszcze niedawno miałam niezłą kolekcje tych cudownych kwiatów. Niestety, zostały mi tylko najodporniejsze, najpospolitsze. Już nie walczę, nie sprowadzam nowości - poddałam się. Niech tu rasnie tylko to, co się dobrze czuje i wytrzymuje nędzna glebę, napór chorób i szkodników. Ale przeciez i te najzwyklejsze kwiaty są urocze i cieszą oko.
Przepiękne, roślinne freski Wyspiańskiego w kościele franciszkanów w Krakowie zapierają dech w piersiach, a w majowym ogrodzie - właśnie irysy. Nie mają sobie równych w subtelnym, eleganckim kształcie płatków, w ich cudownej kolorystyce, zwiewnej "materii" płatków - urok i piękno w jednym.
Jeszcze niedawno miałam niezłą kolekcje tych cudownych kwiatów. Niestety, zostały mi tylko najodporniejsze, najpospolitsze. Już nie walczę, nie sprowadzam nowości - poddałam się. Niech tu rasnie tylko to, co się dobrze czuje i wytrzymuje nędzna glebę, napór chorób i szkodników. Ale przeciez i te najzwyklejsze kwiaty są urocze i cieszą oko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































