czwartek, 21 maja 2020

Majowe smuteczki

Co roku w maju patrzę na kwitnące różowe pierwiosnki, które nabyłam drogą kupna 8 lat temu we Wrocławiu.  I wtedy wracają wspomnienia.
Był maj 2012, drugie spotkanie znajomych blogowych. Odwiedziłyśmy Ogród Botaniczny - było cudownie. Kwitły różaneczniki i azalie - raj dla oczu. Była nas spora grupka, dołączyły nasze sympatyczki - Wanda oraz Ewa 2, która teraz też bloguje. Na spotkanie przyjechała też Kurka Domowa, której blog wszystkie uwielbiałyśmy. I były to ostatnie szczęśliwe momenty w Jej życiu. Wkrótce po naszym spotkaniu dowiedziała się o swej okrutnej chorobie. Walczyła z nią dzielnie ale, niestety, nie wygrała tej batalii.




Nigdy już nie spotkałyśmy się w tym pięknym mieście ale myślę, że często wspominamy i spotkanie i miasto.





16 komentarzy:

  1. Smutny wpis, nostalgiczny i dający do myślenia . Treść smutna, ale wspomnienia o spotkaniu, o odbytych wtedy rozmowach pewnie wesołe i miłe i zdjęcia takie piękne , takie kolory.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było naprawdę niezwykle sympatycznie. Tak, jak byśmy znały się wiele lat. Jednak wspólne pasje bardzo łączą . Uściski !

      Usuń
  2. Aniu, często myślę o Kurce, czasami wracam do archiwalnych wpisów i tam spotykam Jej komentarze, zawsze serdeczne; choć nie poznałam Jej osobiście, zaprzyjaźniłyśmy się "blogowo", jeśli tak można to nazwać. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była bardzo dzielna dziewczyna/kobiet. I bardzo sympatyczna. Brak mi Jej blogu.

      Usuń
    2. Kurka jest w tej czerwonej kurtce.

      Usuń
  3. Miłe są takie spotkania, my planowałyśmy takie w marcu w Łańcucie ale przez wirusa się nie udało. Pamiętam Kurkę i jej mężną walkę. A Ogród Botaniczny we Wrocku cudny i w pięknym miejscu

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielka szkoda, że już Jej nie ma między nami. Była od nas dużo młodsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznałam Cie od razu, pamiętam Twoje zdjęcie na zimowej, ośnieżonej kanapie i jako damę kapeluszową. Kiedy to było? Jeszcze na onetowym blogu czy już na tym?

      Usuń
  5. Eeeech... Pamiętam i też wracam myślami do tamtego spotkania. I pamiętam nasze pierwsze spotkanie w autobusie.:)))
    Miłe wspomnienia, chociaż zabarwione żalem, bo Kurka była wspaniała.
    My wyszłyśmy jak trzy klasyczne wiedźmy: blond, ruda i czarna.:)
    Buziaki od nas:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie do wiary, że to już tyle lat minęło. Ja, dzięki blogowi Kurki zapewne, mam parę wspaniałych znajomych z Gdańska, już dawno nie wirtualnych, a realnych.
    Uściski od nas !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam nasze spotkanie i moje obawy, ale tak było jak piszesz, wydawało się, że znamy się od lat. To Kurka mnie ostatecznie ośmieliła i zmobilizowała. Tyle lat Aniu i znajomość blogowa przetrwała, a realna z Ewą i Vi trwa.
      Często wracam myślami do tego spotkania, byłam jeszcze we Wrocławiu, ale już w mniejszym składzie.
      Ech....wzruszyłam się, bo na dodatek pogoda barowa.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Tyle już lat Jej z nami nie ma. Mam jeszcze realny kontakt z Magdą, która mieszka stosunkowo blisko mnie. Czy Ewa jeszcze prowadzi blog ? Jeśli tak, to podaj mi jego adres, proszę. Uściski majowe !

      Usuń
    3. Ewa zaczynała kilka blogów, ale ostatni Turkusowe kropelki, jest z września 2016 i potem nic. Ewa już nie mieszka we Wrocławiu, ostatni raz widziałam się z nią 4 lata temu (chyba), czasem rozmawiamy na odległość i mamy kontakt na fb.
      Mnie już nie tak łatwo ruszyć stare kości, chociaż dusza by chciała.

      Usuń
  7. Blogi te to trochę jak mityczny labirynt :), łapiesz koniuszek ten koniuszek nici tylko zamiast szukać wyjścia to wchodzisz....i wchodzisz...i wchodzisz :))). I jest coraz ciekawiej.
    Labirynt powoli zamienia się w ogromną ośmiornicę ;))). Ja zaczęłam od blogów wyłącznie ogrodowych i powoli wędrowałam śmielej w różne rejony ;). Dzięki temu poznałam wirtualnie i Ciebie Aniu ( z pożytkiem ! ;) - wiedza i piękny liliowiec) i Marię z Pogórza i wiele, wiele innych. Realnie poznałam Ewę - moją krajankę :)) oraz parę innych dziewczyn, z którymi utrzymuję cały czas kontakty fantastyczne !. A także, co baaaardzo ważne, dzięki blogowi mam dwa (wśród kilku ) cudne koty !!!! O zdobytej i wciąż uzupełnianej wiedzy że nie wspomnę :)!
    Niestety, bloga wspominanej przez Was Kurki chyba? nie znam. Jeśli to nie tajemnica i blog jeszcze istnieje w internecie, proszę, podeślijcie jak trafić.
    U mnie od wczoraj szczęśliwie wciąż pada, przyroda odżywa radośnie, mnie wszystkie możliwe stawy bolą od dwutygodniowego (między deszczami) rycia w ziemi ale nic to, uff! nie muszę podlewać tego co sadziłam ;)).
    Serdeczności Aniu Tobie i blogowiankom ;).
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzę, czy ten blog jeszcze istnieje. Straciłam wiele kontaktow, gdy zakończyłam swój poprzedni blog. U mnie też pada ( na szczęście), mam przerwę w ryciu w ziemi i mogę rozprostować kości, nadwyrężone pracą u podstaw :-)). Nasze kontakty, czy to wirtualne czy to realne, są bezcenne. Ja też poznałam masę osób, a i pozyskałam wiele roślin ( od Ciebie też), wieloma też się podzieliłam, jak to zwykle między zapalonymi ogrodniczkami :-). Na zdjęciu jestem w zielonej kurtce z kapturem na głowie, bo chyba mnie nie znasz :-). Pozdrawiam serdecznie i napiszę ten adres Kurki, jak tylko go znajdę.

      Usuń
    2. Nie ma już blogu Kurki. Sprawdzałam.

      Usuń