Wreszcie i Nasza Okolica doczekała się obfitej dostawy wody z nieba. Na szczęście ominęły nas burze, trąby powietrzne i powodzie, które tyle szkód wyrządziły w innych częściach kraju. Odpadło mi podlewane grządek, co zajmowało około trzech godzin co drugi dzień. Podlewanie nigdy nie zastąpi ciepłego deszczu. Dopiero po opadach wegetacja ruszyła z wielką energią. Cukinie i dynie rosną w oczach, trawa na podwórku znowu jest soczyście zielona, a na kwietnych grządkach zapanowało różowe szaleństwo. Akurat teraz, pod koniec czerwca, przeważają różowe kwiaty.
Od góry : naparstnica, firletka kwiecista, ostróżka, fuksja, kleoma ciernista, czosnek Krzysztofa i róża New Down.
Naparstnica i firletka rozsiewają się w sposób niekontrolowany - co roku są w innym miejscu, a ja cieszę się, że chcą u mnie rosnąć i pozwalam im zajmować coraz to inny teren. Różowych kwiatów jest dużo - chyba tyle samo co żółtych. Oczywiście lubię wszystkie ale największą sympatią darzę te pastelowe i jasnoniebieskie (których jest dużo mniej). O niebieskich będzie trochę później.
A na razie - la vie en rose !








U mnie też naparstnice i firletki wędrują gdzie chcą, czasem nawet do sąsiada i ja też najbardziej lubię te bladoróżowe. Ale już niebieskie i fioletowe lubię intensywne. Ta kleoma to jakby mnóstwo ważek przysiadło wraz.
OdpowiedzUsuńCieszę że i u Was podlało i że przyzwoicie.
I maki i kosmosy też rozsiewają się po ogrodach. Wyręczają nas :-). Spokojnego lipca, Krysiu.
UsuńNo właśnie, lubię niebieskie, wciąż dokupuje roślinki co mają w "intrukcji", że kwitną niebiesko i zawsze się okazuje być to jakaś wersja niebieskawego w stronę fioletu. A niebieskie niebieskie to jak dotychczas mam tylko kosaćce i trzykrotki wirginijskie. I oczywiście niezabudki :)). Mam na myśli kwitnące latem, bo wiosną to owszem, coś się niebieszczy :).
OdpowiedzUsuńFirletki lubię ogromnie za całokształt :).
Niech nam lato udane będzie !
Moja najmłodsza koteczka (roczna) łobuz straszny i przetrzebia mi jaszczurki :(.
Serdeczności Aniu :).
Barbara
Ostróżki bylinowe są także niebieskie ale ostatnio trudno je dostać. To było wspomnienie dzieciństwa i długo ich szukałam. Teraz mam sporą kępę takich niebieściutkich. Niebieskie też są marcinki - i niskie i te wysokie. Więcej niebieskości nie przychodzi mi do głowy, pewnie jeszcze coś by się znalazło.
UsuńOj, tak, niech to lato będzie spokojne i udane. Moja najmłodsza też przynosi jaszczurki, myszy, a ostatnio nawet pisklaki. Teraz ma za to areszt domowy aż do końca lęgów :-(.
Uściski !
Ciekawa jestem jaką masz odmianę ostróżki, że tak trwa i się rozrasta. Ja się poddałam po paru próbach - rok, dwa rosły nieżle (chociaż zawsze wiatr i deszcz mi łamał, mimo wiązania) a póżniej przepadały. Nie wiem, czy to kwestia odmiany czy ?, bo kupowałam z moim sąsiadem (zakręcony ogrodnik !), który ma o wiele lepszą ziemię niż moja i wszystko u niego rośnie bujniej i też mu przepadały. Wiem, że to bylina krótkowieczna ale właśnie te dawne (też wspomnienia dzieciństwa ......) obficie się wysiewały i rozrastały !!!! A te znikają :(.
UsuńAniu, jeśli Twoje się rozsiewają to będziesz dobrym duszkiem ogrodniczym i poślesz mi nasionka........ ?
A możesz wrzucić zdjęcie Twoich ostróżek ? Może dojdę jaka to odmiana.
Ściskam też !
Barbara
Basiu, i ja walczyłam z ostróżkami długo i wytrwale. W końcu doczekałam sie jednej wspaniałej kępy blue-blue i kilku dużo mniejszych. Białe przepadły, różowe tez, tak samo takie o pełnych kwiatach. Oczywiście, że zbiorę nasionka i wyślę Ci. Czy Ty jesteś Krajanka ? Zdjęcia tych blue-blue wysłałabym Ci na maila, bo teraz chciałam kontynuować różowosci.
UsuńNie Krajanka :), poszukam (bo przecież mam !) Twojego maila i napiszę :).
UsuńDzięki !
Barbara
W tym roku zakwitły i u mnie ostróżki, sama je wyhodowałam z nasion; w zeszłym roku sadzonki, przesadzenie na jesień i w tym już kwitną; ale jestem z siebie zadowolona:-) naparstnice przeurocze, pamiętam, jak zachwycałam się tymi dzikimi w Sudetach; serdeczności ślę.
OdpowiedzUsuńTo wspaniale ! Wcale się dziwię, że jesteś dumna z sadzonek. Ostróżki są trochę kapryśne. Mnie "zalewają" ostróżki jednoroczne. Wysiewają się tak obficie, że zdominowały największą grządkę, a i w całym ogrodzie się trafiają.
UsuńDziko rosnące naparastnice - tylko mogę pomarzyć o takim widoku !
Uściski !
Też pamiętam sudeckie naparstnice i niebieskie ostróżki z maminego ogrodu.
OdpowiedzUsuńNie lubię różowego koloru, ale w kwiatkach zupełnie mi nie przeszkadza, może być każdy odcień.
U nas ostatnio jak w saunie, duszno, gorąco i wilgotno, pachną lipy i pełno na trawnikach różowej koniczyny.
Pięknego lata Aniu.
I u nas podobna pogoda, choć rzadziej pada. Miejmy nadzieję na cudne lato ! Buziaki !
UsuńAle piękne zdjęcia. Mam pytanie ( może głupie , ale ja laik taki jestem ) czy ten czosnek jest tylko dekoracyjny ? Pozdrawiam różowo :-)
OdpowiedzUsuńTak, Aniu. Jest tylko dekoracyjny. Pięknie też wygląda, gdy przekwitnie. Ścinam go i zasuszam. Stosuję do suchych bukietów. Pozdrawiam lipcowo :-).
UsuńP.S. Aniu, mówi się, że nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi :-))))
Usuń