A jeśli kosmos, to najlepiej taki podwójnie pierzasty - w kilku odsłonach :-)

To moje ulubione kwiatki, które od dzieciństwa nazywam motylkami. Wiem, że noszą tez nazwę warszawianek. Są śliczne, bajecznie kolorowe, a jednocześnie skromne. Wspaniale nadają się na szatę blogu, na to, by z nimi zacząć nową, blogową przygodę :-).
A tu jeszcze przyczyna, dla której nie usuwam przekwitniętych motylków - szczygiełki ! Mogę patrzeć bez końca, jak bujają się na długich łodygach i wyjadają nasionka. A ile przy tym gwaru, szczebiotu, a nawet krótkich bójek, gdy kilka ptaszków ma nieprzepartą ochotę na ten sam zbiorniczek ze smakołykiem :-).










































