czwartek, 31 maja 2012

Najmilszy dzień w roku

Wszystkim dzieciom w dniu ich święta posyłam moc całusów i życzę : - tym małym, by ich dzieciństwo było tak szczęśliwe, żeby stanowiło rodzaj posagu i tarczę ochronną na całe życie, - tym większym i dużo większym, by mogły życ tak, jak chcą i by mogły realizować swoje marzenia.
Wszystkiego dobrego w Dniu Dziecka !

poniedziałek, 28 maja 2012

Moje słoneczne popołudnie

Czasem udaje mi się podnieść głowę znad ziemi, gdzie pracowicie wydłubuję zieloności, których z całą pewnością nie siałam, i zobaczyć jak pięknie jest na świecie. Słońce świeci, ptaszki śpiewają, ciepełko rozkosznie rozchodzi się po kościach. I może warto oderwać się od grzebania w ziemi i inaczej niż zwykle wykorzystać tak łaskawą pogodę ???
Spróbowałam.
Powiem Wam, że warto.

Czyżby to źródła Amazonki ?























Zarośla mangrove ?























A może to jakaś mazurska rzeka ?























Z siedliskami bobrów ?

wtorek, 22 maja 2012

Słoneczne popołudnie kotów

A dziś historyjka spokojnego popołudnia najmłodszych kotów. Jak pisałam kilka razy, nasz waleczny Bolek znalazł swego pogromcę w osobie słodkiej, niby to łagodnej – Dusi. Lubią się, owszem, nawet często śpią razem ( zgadnijcie gdzie – hi, hi, ) i wylizują wzajemnie futerka, ale… przewaga musi byc po wiadomej stronie :DDD.























I oto jestem ja – Dusia Wspaniała - i całe słoneczne miejsce pod stodołą jest teraz MOJE !

poniedziałek, 14 maja 2012

Ogród jak sen

Wiał zimny wiatr, padał deszcz (na termometr bałam się spojrzeć ) ale spotkanie we Wrocławiu udało się wspaniale. W znanym gronie, powiększonym o Ewę, spędziłyśmy cały dzień. Najpierw Ogród Japoński, potem Ogród Botaniczny. Cóż będę opowiadać – sami popatrzcie, co to za cuda. A nam wystarczy zamknąć oczy, by znów przenieść się do czarodziejskich ogrodów.
Dziękuję Wam za piękny dzień, kochane Dziewczyny !

Dziś prezentuję rododendrony – różaneczniki i azalie, które właśnie obłędnie kwitną. Pomarańczowy różanecznik to dla mnie nowość.























A to gunnera, o której dotąd tylko czytałam. Wiedziałam, że jest wielka ale ten okaz jest imponujący.

poniedziałek, 7 maja 2012

Galeria ulubieńców

Dawno juz nie prezentowałam moich zwierzaków. Dzisiaj nadrabiam zaległości i dedykuję te zdjęcia dzieciom, które ogladają ten blog, a szczególnie dzieciom Tatiany :)) Najstarsza z gromadki to Cookie, zazwyczaj zwana Kukułką. Jest najpiękniejsza ale bardzo chora – od roku ma cukrzycę. Walczymy z chorobą, do tej pory z wielkim powodzeniem. Kukułka jest kotem absolutnie domowym ale lubi krótkie wypady do ogrodu, lubi posłuchać śpiewu ptaków i powąchać kwiatki.























Mieszek – nasz dzielny łowca różnych gryzoni ale też ( niestety) jaszczurek, a nawet żmii. Mieszek ma prawie 7 lat.























Ostatnio dołączyła do nas Dusia. Dusia ma około 5. lat i chciałaby podporządkować sobie wszystkie koty. Mieszek schodzi jej z drogi, Cookie strasznie warczy a Bolek stacza z nią bitwo-zabawy.























Jak widać Dusia czuje się zupełnie swobodnie w nowym domu, a najlepiej na stole tarasowym. Najmłodszy – nasz Bolek. Straszny zawadiaka ale i pieszczoch. Ostatnio upolował dwie żmije ( młode, na szczęście). Jedną mu odebrałam i przerzuciłam za płot, drugą odebrała mu Dusia i zamordowała, a ja patrzyłam na to oniemiała, bo już nie dała jej sobie odebrać. Na szczęście Dusia przeżyła to zdarzenie.























I nasze ukochane suczki. Hipcia – już prawdziwa staruszka. Ma powyżej 16 lat, nie słyszy, słabo widzi, ma słabe serce ale widac, że życie jeszcze jej smakuje. Na szczęście ma przy sobie psa-przewodnika – Julkę. Razem wybiegają na awanturkę przy płocie lub na mały obchód obejścia.























Zapomniałam dodać, że Bolek najżywszym afektem darzy Julkę. Raczej bez wzajemności. Mina Julki, gdy Bolek się do niej przymila, jest nie do opisania :))).























Wesołą mam gromadkę i zapewniam Was, że nigdy się z nimi nie nudzę.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Uroczysko

Przez naszą wioskę przepływa rzeczka. Rzeczka nie imponuje wielkością ale toczy wody czyste i przejrzyste. Lubią ją rybki, raki i bobry. Bobry BYŁY, może znów się pojawią. A BYŁY a nie SĄ z powodu zapiekłej do nich złości okolicznych mieszkańców. Rzeczka jest ucywilizowana w okolicy mostu, w centrum wsi ale wystarczy zagłębić się w las, by znaleźć się w innym świecie. Tu można poczuć się jak w pierwotnej puszczy – mokro, ciemnawo, same kłody ktoś rzucił pod nogi :)).























Rosną tu tez kwiatki, które wróciły mnie do czasów dzieciństwa i młodości. Mieszkałam obok wielkiego parku, gdzie rosło mnóstwo dzikich kwiatów, a nawet grzyby. Moje miasto, szare i dla wielu brzydkie, ma jednak wspaniały dar od losu – wieeelki las ze stawikami, w których namiętnie kąpalismy się jako dzieci (a w podstawówce spędzaliśmy tam każdy Dzień Dziecka ). Teraz nie zamoczyłabym w nich małego palca u nogi ale wtedy…. Naprawdę niewiele trzeba, by uszczęśliwić dzieci, a one na szczęście mają mocniejsze organizmy, niż to się dorosłym zdaje). Tamże poznałam inne rośliny, które teraz rzadko widuję: lepiężnice, leśne konwalie,coś w rodzaju czosnku niedźwiedziego no i niżej zamieszczone: zawilce, zajęczy szczaw (jedzony w ogromnych ilościach) i śliczny kwiatek, który (o zgrozo !) nazywa się śledziennica skrętolistna.























Przecież ona ani nie przypomina śledziony ani nie ma skręconych liści DDD. Stanowczo botanicy powinni wejść w bliższy kontakt z poetami – niechaj oni wymyślają im nazwy ! A tymczasem w ogrodzie wiosna buchnęła tulipanami. Razem z krokusami, rannikami i niezapominajkami wymarzły mi te najwcześniejsze ale póżne tulipany przeżyły.























Rozkosznie jest wreszcie poczuć wiosnę w całym człowieku !
Życzę Wam interesującego, radosnego wolnego tygodnia !
A ja kończę sadzić dalie i sieję fasolkę i cukinię – dla mnie to bardzo ekscytujące zajęcie :)).

wtorek, 24 kwietnia 2012

Pożytki z blogowania

Że z blogowania płyną różne pożytki, to wie każdy blogowicz. To przecież pamiętnik naszych przeżyć i wzruszeń, minionych zachodów i wschodów słońca, a w moim przypadku także roślin, które miałam ( a już nie mam), ptaszków, motylków i najróżniejszych robaczków, które tu mieszkają, bo tez podoba im się Siedlisko. Jednak największym, fantastycznym pożytkiem z posiadania blogu jest znajomość z Wami. Zaczynając go prowadzić nie miałam pojęcia, że tak wpłynie na moje życie. Oczywiście znakomita większość znajomości pozostanie wirtualna ale mam juz całkiem spore grono przyjaciół i znajomych którzy „objawili się ” w realu. Dzwonimy do siebie, spotykamy się np. we Wrocławiu ( :DD) ,odwiedzamy się w naszych ustroniach dbając o to, by znajomości te trwały jak najdłużej. Dzięki blogowi moja wioska zyskała nowych mieszkańców (a ja kolejnych przyjaciół). Podczas jesiennej wizyty, poznanej w wiadomy sposób nowej przyjaciółki Teni, zostałam hojnie obdarowana pięknymi roślinami. Oto jedna z nich – magnolia gwiaździsta. Była tak mocno okutana wieloma warstwami włókniny, że nie zmarzła i odwdzięczyła się mnóstwem „gwiazdek”.























Za kilka dni zakwitnie jedyna pozostała przy życiu cebulka tulipana „Ice cream”. Strasznie jestem ciekawa kwiatu, bo na zdjęciu wyglądał bajecznie. Teniu, jeszcze raz dziękuję ! Od Ewy- malarki też dostałam piękne okazy, a wśród nich różową daturę, która trochę u mnie kaprysi (tęskni za Ewą?) ale trzyma się krzepko.























Niedługo odbędzie się kolejne wrocławskie spotkanie. Będzie się działo !
Cieszę się, że pięć lat temu, mimo mojego oporu, Kama namówiła mnie na prowadzenie blogu, wszystko załatwiła i postawiła mnie przed faktem dokonanym : pisz, Mamusiu !
No to piszę i pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy tu zaglądają i jeszcze się nie znudzili moim pisaniem :)))

środa, 18 kwietnia 2012

Zagadka przyrodnicza

Co rano, jeszcze w dezabilu, robię przegląd grządek. Przecież trzeba wiedzieć, i to jeszcze z rana, co nowego zakwitło, co się z ziemi wychyliło, a co już pewnie nigdy nie pokaże się na powierzchni ( a w tym roku straty są naprawdę duże). I właśnie w czasie porannego przeglądu znalazłam takie cudo. Nie wiem, z czyjego brzuszka pochodzi i liczę na Waszą wiedzę i znajomość ptactwa.























A piórko pochodzi z perliczki. Hoduje je moja nieco dalsza sąsiadka. Widocznie jakiś ptaszek je znalazł i niósł do swego gniazdka. Nie wiedziałam, że te bardzo krzykliwe ptaki maja takie ładne piórka – widuję je z daleka. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi !

piątek, 13 kwietnia 2012

Rudzik

Intensywne, wiosenne porządki w Siedlisku obejmują tez domek dla gości, który po zimie wymaga nie tylko szorowania ale przede wszystkim wietrzenia i ocieplania słońcem. Jak z tym słońcem i ciepłem było przed świętami, to wszyscy odczuliśmy na własnej skórze, dość powiedzieć, ze dopiero w drugi dzień świąt znów otworzyłam gościnne podwoje. I wtedy zobaczyłam na parapecie biednego rudzika. Biednego, bo przesiedział tam co najmniej dwie doby bez jedzenia, bez picia i bez towarzystwa. Był wystraszony i lekko oszołomiony. Zdążyłam skoczyć po aparat i zrobić parę zdjęć, bo przecież normalnie jest to niezwykle ruchliwy ptaszek i już nie raz zasadzałam się na niego – bezskutecznie. Zawsze był szybszy.























Ptaszek powoli dochodzi do siebie.























Koty zamknięte w domu, więc spokojnie czekam, aż odfrunie.























Już widać, że rudzik znów jest zadowolony z życia. W tym roku pierwszy raz widzę sporo tych ptaszków. Gdzieś niedaleko mają gniazdka, bo cały dzień uwijają się po ogrodzie, skacząc sobie wesoło po grządkach i za nic mają nasze psy i koty ( choć to może mieć pewne niemiłe konsekwencje. Dobrze, że są, bo pięknie ozdabiają Siedlisko. Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia świąteczne. Sprawiły mi dużą radość.

niedziela, 8 kwietnia 2012

Limeryki Wielkanocne

Czasem przed świętami ma się zbyt mało czasu na wszystko, czasem nieco więcej, a czasami można nawet wygospodarować trochę czasu na tzw. tfurczość. Oto, co czasem przyjdzie do głowy Wielkanocą, trochę przed północą :DD

Na Siedlisko
Dwie Panie przy kominku w Siedlisku
Szczęśliwy miały wyraz na pysku
Bo proste, wiejskie życie
Służy im znakomicie,
Czyż warto się stąd ruszać dla zysku ?

Na jajo
Pewne jajo z naszego Siedliska,
O pierwszeństwo wciąż się bije i ciska,
Na to mu kura dziobem -
Ja byłam pierwsza rodem !
I wygoniła go z legowiska!

Na jajo 2
Mądrzyło się jajo z Częstochowy,
O swoim pierwszeństwie głosząc mowy,
Kura mu na to zdziwiona –
Ja Cię wydałam z łona !
I wydziobała mu tę myśl z głowy !